Kategorie
Twórczość

Wolność (fragment)

Peter Pettigrew oszalał. Tylko tym jednym słowem można było opisać stan tego człowieka. W tym właśnie momencie Peter, co było bardzo dziwne, nabrał niesamowitej zwinności. Na jakimś Londyńskim parkingu, chyba przy jakimś biurowcu, Peter sam tego nie wiedział, przeskakiwał z samochodu na samochód, niszcząc te, z których już zeskoczył zaklęciem podpalającym, albo zaklęciem wybuchającym, albo każdym innym zaklęciem, które wpadło mu do głowy. Któryś z kolei samochód wylewitował w okno na dziesiątym lub wyższym piętrze budynku, obok którego znajdował się ten parking. Tłuk rozbijanej szyby, giętej karoserii i grzmot wybuchającego paliwa pomieszany z wrzaskami dobiegającymi z wewnątrz koił nerwy Petera. Jeszcze nigdy Peter nie oberwał tak od swego pana. Teraz jednak Peter był wolny. Pan na razie go nie wzywał, mógł więc nieco sobie poszaleć. Kolejny samochód wepchnął do śmietnika, uprzednio go zmniejszywszy. Paliwo i tak wybuchło. Benzyna nie lubiła gwałtownych zmian. Śmietnik wraz ze szczątkami samochodu toczył się płonąc wzdłuż ulicy, wpadając pod koła nadjeżdżającej z naprzeciwka ciężarówki, czy raczej cysterny z paliwem. Peter przeskoczył na następny samochód i zatarł ręce ze szczęścia. Potężny, ogłuszający łomot przetoczył się przez dzielnice, a podmuch cisnął Petera wysoko w powietrze. Mężczyzna zdołał jednak utrzymać różdżkę w dłoni. Szybkim, celnym zaklęciem rozbił szybę na którymś z pięter biurowca, po czym zagarnął trochę płomieni zmieszanych z paliwem i wdmuchnął je różdżką do gabinetu. Ponownie usłyszał wrzaski. One tak go uspokajały. Sprawiały, że Peter czuł się kimś. Czuł się panem i władcą wszechświata.

EltenLink